Zawieszony plan stworzenia siedmiu nowych użytków ekologicznych na terenie Krakowa

Pod koniec marca 2020 roku, na stronie Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie została opublikowana informacja o planie stworzenia siedmiu nowych użytków ekologicznych. Łącznie miały one obejmować teren o powierzchni prawie 35 hektarów i chronić stosunkowo niewielkie połacie cennych przyrodniczo gruntów. Temat miał trafić na posiedzenie Rady Miasta, jednak od zeszłej wiosny ZZM milczy. Co się wydarzyło?

Użytek ekologiczny to forma ochrony przyrody pozwalająca na zachowanie i ocalenie przed zniszczeniem małych, cennych przyrodniczo obszarów, na których na przykład znajdują się naturalne zbiorniki wodne, stanowiska rzadkich lub chronionych gatunków roślin, zwierząt i grzybów, czy ich ostoje albo miejsca rozmnażania się czy sezonowego przebywania. 

Tego typu ochroną przyrodniczą miało zostać objęte prawie 35 hektarów powierzchni, tworząc 7 różnych użytków. Tereny, które wymienia na swojej stronie Zarząd Zieleni Miejskiej to murawy kserotermiczne Bielany (proponowany obszar 1,58 ha) i Bogucianka (0,9 ha), Kamieniołom Bogucianka (2,23 ha), Wzgórze Wielkanoc (1,08 ha), Kamieniołom Libana (10 ha), obszar Piaski Wielkie przy ulicy Słona woda (16,93 ha) oraz starorzecze w Mogile (2,74 ha). 

Jak możemy przeczytać w doniesieniach prasowych z końcówki marca 2020 roku, Zarząd Zieleni Miejskiej miał podjąć działania celem rozpoczęcia procedowania tematu przez Radę Miasta Krakowa (użytki ekologiczne są bowiem tworzone w drodze uchwały rady gminy, po uzgodnieniu z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska). Zbiegło się to jednak z początkiem pandemii, w wyniku czego przez chwilę sesje RMK się nie odbywały. Deklarowano jednak, że ‒ wraz z powrotem radnych do pracy ‒ uchwały zostaną im przedłożone, a w komunikacie ZZM możemy przeczytać:

Tworzenie użytków ekologicznych pozwala na ochronę miejsc, które ze względu na nieduże powierzchnie nie mogą stać się rezerwatem czy parkiem krajobrazowym, natomiast podobnie tak jak one są miejscem, o które jesteśmy zobowiązani zadbać. Ta troska to wyraz tak potrzebnego w dzisiejszych miastach zwrotu ku naturze. 

„W tym momencie wygląda to tak, że zwrot ku naturze odbył się tylko w teorii i w zapewnieniach Zarządu Zieleni Miejskiej. Tymczasem, jak sam podkreślał dyrektor Piotr Kempf, w przypadku 6 z 7 terenów wskazywanych przez ZZM jako potencjalne nowe użytki ekologiczne, sytuacja pod kątem własności gruntu jest bardzo sprzyjająca – są to tereny należące albo do gminy, albo do Skarbu Państwa, a więc już przez ZZM zarządzane. Tylko teren przy ul. Słona Woda może okazać się problematyczny, bo gmina jest jego właścicielem tylko częściowo. Od czasu komunikatu ZZM posiedzenia Rady Miasta odbywały się dosyć regularnie, jednak temat został przemilczany” ‒ komentuje sprawę Ewa Owerczuk, członkini krakowskiego okręgu Partii Razem.

O użytkach ekologicznych może znów zrobić się głośno przy okazji środowej sesji RMK. Na ten dzień zaplanowana jest bowiem dyskusja o krakowskich Klinach, gdzie również trwają starania o utworzenie użytku.„W związku z powrotem tematu użytków ekologicznych do debaty publicznej postanowiłam zwrócić się z pismem do Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie i zapytać o najwyraźniej zapomniane deklaracje dyrektora Kempfa. Gorąco popieram pomysł utworzenia użytków przynajmniej na tych sześciu, gminnych terenach. Jestem przekonana, że Rada Miasta okazałaby w tej sprawie nadzwyczajną zgodność. W mieście takim jak Kraków, gdzie deweloperzy sukcesywnie zajmują każdy możliwy teren zielony pod inwestycję, musimy szczególnie chronić te fragmenty, które stanowią siedliska rzadkich gatunków zwierząt, gdzie rosną wyjątkowe rośliny czy znajdują się tereny podmokłe. Każdy teren zielony jest na wagę złota, a walka o przyrodę musi się toczyć również na poziomie miejskim, w skali mikro” ‒ dodaje Owerczuk.

SHARE IT:

Comments are closed.